Proces grupowy?
Jakieś 60 lat temu pewien amerykański psycholog , B. Tuckman, postanowił dokonać metaanalizy badań związanych z cyklem życia zespołów. Przez następne lata kontynuował obserwacje i weryfikował swoje pierwsze wnioski i spostrzeżenia dokonane w 1965 roku. Jego praca zaowocowała funkcjonującym do dziś modelem formowania się i funkcjonowania zespołów - fazy procesu grupowego.
Jeśli postanowiłeś zostać managerem i będziesz brał udział w szkoleniach związanych z zarządzaniem zespołami to niemal na pewno któregoś dnia usłyszysz o tej koncepcji. A może masz to już za sobą 😉.
Jak to bywa w psychologii, nie jest to prawda objawiona. Jedyna prawdziwa której nie sposób zakwestionować. Można, i tak się dzieje. Żeby było zabawniej sam Tuckman miał sporo wątpliwości co do tego na ile jego model odzwierciedla zespołową rzeczywistość. Szczególnie istotnym punktem podlegającym krytyce był fakt że badania dotyczyły szczególnej grupy zespołów w których nie było na przykład zespołów pochodzących z firm produkcyjnych.
Dodatkowo koledzy profesora Tuckamna, inni naukowcy, nie zweryfikowali hipotezy którą postawił. Nie przeszkodziło to jednak koncepcji faz procesu grupowego zaistnieć w przemyśle, usługach i innych praktycznych przedsięwzięciach. Zaistniała i zaczęła wieść swoje niemal niezależne życie.
Czy warto poświęcać uwagę tej koncepcji?
Tak więc pisanie i uczenie o fazach procesu grupowego można uznać za mocno wątpliwe. Jeszcze bardziej wątpliwym może się wydawać wdrażanie tego modelu w życie. No ale skoro jest tak powszechny wśród praktyków to może jednak warto przemyśleć to co proponuje ta koncepcja. Choćby po to aby móc wyrobić sobie zdanie, mieć własną opinię.
Fazy procesu grupowego - jakie są?
- Forming – powstawanie
- Storming- tarcia i konflikty
- Norming – ustalanie zasad i norm
- Performing – działanie
- Adjouring – zakończenie
Forming
To etap kiedy zespół się zawiązuje. Często występuje tu sporo improwizacji spontaniczności. Zespół nie jest jeszcze kompletny, przychodzą nowi członkowie grupy. Jest zazwyczaj sporo entuzjazmu i mało jasności co do tego kto jaką rolę pełni. Komunikacja jest raczej uprzejma i, ze względu na powierzchowność, niewiele wnosząca.
Storming – członkowie zespołu zaczynają się w nim „urządzać”, szukają dla siebie miejsca, zadań, koalicji. Testują zachowania współtowarzyszy i szefa. Obserwują na ile mogą sobie pozwolić w wewnętrznych relacjach. A ponieważ dalszym ciągu nie ma procedur, instrukcji i jasności organizacyjnej to siłą rzeczy dochodzi do tarć, przepychanek i konfliktów. Krystalizują się postawy.
Norming – powoli wykształcają się reguły i zasady które tworzą przyjazne środowisko dla współpracy. Następuje lepsze zrozumienie tego co robimy jako zespół i każdy z członków zespołu. Komunikacja oparta na zaufaniu i otwartości dobrze służy zadaniom stojącym przed zespołem.
Performing – grupa osób stała się zespołem, działania nabierają rozmachu i zmierzają w odpowiednim kierunku.
Adjouring – zespół kończy swoje działanie. Może to się wydarzyć na parę sposobów. Wykonane zadanie projektowe, zmiany organizacyjne w firmie, odejście znacznej części zespołu lub szeroka rozbudowa o nowych członków.
A jak to może wyglądać w rzeczywistości?
Na przykład tak, z przymrużeniem oka.
Pani Jola, dobry duch administracji, przechodzi na emeryturę. W związku z tym powstała idea zrobienia tortu pożegnalnego. Własnoręcznie, nie jakaś tam przemysłówka.
Zgłosiło się kilku chętnych, postanowili zacząć jutro po lunchu. Przyszła Marta z gotowym pomysłem na tort czekoladowy, Grzegorz poparł pomysł bo i tak było mu wszystko jedno, Ania postanowiła zrobić listę zakupów i podliczyć koszty. Krzysiek przyniósł czekoladki i muzykę. A Jarek jak zwykle spóźnił się 20 minut ale tym razem przynajmniej wiedział jaki jest temat spotkania. Generalnie było świetnie. Entuzjazm komplementy dla Marty i Krzyśka i w ogóle dla wszystkich. Atmosfera typu „damy czadu i będzie świetnie”.
Następnego dnia od rana miał nastąpić ciąg dalszy ale zaczęło coś zgrzytać. Pojawiły się wątpliwości co do smaku tortu. No bo może lepszy byłby mocno owocowy, taki leciutki prawie bez tłuszczu, tak aby osoby dbające o linię też mogły spokojnie zjeść kawałek. Atmosfera gęstniała i przy dyskusji o tym jak przystroić wierzch tortu osiągnęła apogeum.
W końcu ktoś rzucił pomysł aby na chwilę zostawić tort i przy pysznej herbatce omówić kiedy, kto i co robi. I jak podejmą decyzję co do rodzaju i wyglądu tortu. Poczuli sporą ulgę kiedy mieli ustalone wszystkie szczegóły.
Teraz naprawdę mogli brać się do roboty. Po ustaleniu szczegółów dotyczących tortu , Ania szybko przygotowała listę zakupów listę zakupów i podliczyła koszty. Grzegorz poszedł na zakupy pilnując wyznaczonego budżetu.
Marta zajęła się przygotowaniem biszkopta, Krzysiek rozprawił się z owocami i dopilnował aby śmietana nie była zbyt tłusta. A Jarek dbał o dobrą atmosferę i notatki, tak na wszelki wypadek gdyby ktoś chciał przepis.
W trakcie spotkania pożegnalnego pani Jola była wyraźnie wzruszona osobistym wkładem koleżanek i kolegów w tortowe dzieło. Atmosfera dopisywała. Po zakończeniu kiedy wszyscy rozchodzili się do swoich zadań Jarek rzucił pomysł aby robić takie tortowe wyzwania częściej. Ale jakoś nikt nie podchwycił.

