Czym jest.
Trauma to nie to, co się wydarzyło, tylko to, co w nas dzieje się wskutek tego wydarzenia. To my sami nadajemy wydarzeniom wymiar traumatyczny.
Kiedy mówi się o traumie, wiele osób skupia się przede wszystkim na samym wydarzeniu: na szoku, na bólu, na sytuacji, która przekroczyła czyjąś zdolność radzenia sobie w danym momencie. Jednak istota traumy nie polega na samym fakcie, lecz na tym, co ten fakt pozostawia w człowieku. Trauma nie jest wspomnieniem. Jest konsekwencją. Jest żywym procesem, który rozwija się wewnątrz osoby długo po tym, jak wydarzenie minęło.
Skąd się bierze.
Wydarzenie może być jednorazowe lub chroniczne, gwałtowne lub zgoła niepozorne. Moment minął, ale ślady które pozostały, wciąż funkcjonują: w sposobie reagowania, w interpretacji rzeczywistości, w napięciu ciała, w emocjach, które wybuchają bez widocznej przyczyny. To właśnie te ślady stanowią traumę. Nie przeszłość, lecz ciągła obecność.
Trauma żyje w naszych mechanizmach obronnych, które dawniej miały chronić, a dziś stają się przeszkodą. Żyje w nadmiernej czujności, która w przeszłości była koniecznością, a teraz jest źródłem wyczerpania. Przejawia się w trudnościach, by ufać, bo kiedyś zaufanie zostało nadużyte. Żyje w naszych unikach, które powstały jako reakcja na ból, a dziś ograniczają swobodę. To wszystko jest formą pamięci — nie tej świadomej, którą można opisać słowami, ale pamięci emocjonalnej, somatycznej, często niezarejestrowanej przez nas.
Kiedy może się objawić?
Może objawiać się w wielu warstwach życia: w relacjach, w samoocenie, w funkcjonowaniu zawodowym, w zdrowiu fizycznym czy ogólnie pojętym dobrostanie. Często działa z ukrycia, sprawiając wrażenie, że problem pojawia się „bez powodu”. Tymczasem to, co wydaje się nieadekwatną reakcją, jest w rzeczywistości odpowiedzią na dawne doświadczenie, które zostało aktywowane przez coś pozornie drobnego: ton głosu, zapach, gest, sytuację społeczną, niejasność w komunikacji, poczucie nacisku.
To, co należy podkreślić, to fakt, że trauma nie jest oznaką słabości. Jest skutkiem przeciążenia systemu, który w danym momencie nie miał możliwości ochrony ani regulacji. Każdy człowiek ma określoną pojemność psychologiczną i fizjologiczną. Jeśli zostaje ona przekroczona, reakcja traumatyczna jest naturalnym, biologicznym procesem, a nie brakiem odporności.
Rozbrat z traumą.
Dlatego trauma nie znika sama. A już z pewnością, pozostawiona sama sobie, nie zniknie szybko. Nie jest czymś, co można „przespać” czy zagłuszyć na dłużej zajęciami czy zracjonalizować. To proces zapisany w układzie nerwowym, który wymaga bezpiecznej przestrzeni, by mógł zostać zauważony, zrozumiany i przekształcony. Dopiero wtedy to, co w nas żyje, zaczyna się zmieniać.
Praca z traumą polega więc nie na cofaniu czasu, lecz na tworzeniu nowych doświadczeń, które stopniowo budują inną reakcję niż ta utrwalona. Na nauczeniu ciała i umysłu, że teraźniejszość różni się od przeszłości. Na dostarczaniu sobie sygnałów bezpieczeństwa, które kiedyś były nieosiągalne. Na przepracowaniu tego, co zostało zamrożone, bo w chwili zdarzenia było zbyt trudne, by je poczuć.
Zmianę zaczynamy się w momencie, kiedy zamiast walczyć z własnymi reakcjami, zaczynamy je rozumieć. Zamiast się za nie karcić, rozpoznajemy ich źródło, umiemy nazwać. Tak odzyskujemy wpływ na nasze emocje. Stopniowo ciało i emocje uczą się, że sytuacje, które kiedyś były zagrożeniem, dziś są neutralne. Że przeszłość nie musi dyktować teraźniejszości. Że możemy reagować inaczej, łagodniej, dojrzalej, bez przymusu obrony.
Ostatecznie więc najważniejsze nie jest to, co się kiedyś wydarzyło. Najważniejsze jest to, co w nas żyje, może zostać przekształcone, jeśli zostanie zauważone. A to oznacza, że przeszłość może przestać być więzieniem i stać się jednym z elementów historii — nie jedynym, nie dominującym, nie definiującym.
Trauma nie jest wydarzeniem. Jest procesem, który można dezaktywować.
Może cię zainteresować https://maciejtruszczynski.pl/life-coaching/

