Motywacja – chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym jak ważna jest gdy przystępujemy do działania którego się obawiamy, co do którego rezultatów jesteśmy niepewni. Problem ze skuteczną motywacją często zaczyna się od niewłaściwie określonego celu. Często można usłyszeć:
- No jak to po co? Bo nie chcę już być nieśmiały! To za mało?
- Chcę być szczęśliwy, i już.
- Nie chcę być więcej pośmiewiskiem!
- Bo samotność jest do kitu!
- Bo chcę aby inni mnie lubili!
Rzecz w tym, że motywacja jeśli ma być skutecznym motorem twojej zmiany i ma ją wspierać jakiś cel to niech to będzie przemyślane. Niech to będzie cel, który będzie:
- na tyle precyzyjny na ile to możliwe
- koniecznie nastawiony na „tak”
- dotyczyć ciebie a nie innych
Unikaj więc myślenia życzeniowego „ niech inni …” - pomyśl co powinieneś zmienić w sobie aby ci inni chcieli zmienić postawę wobec ciebie.
Zamiast myśleć „NIE chcę być pulpaskiem”, nastaw się na TAK. Czyli coś w rodzaju „chcę zmienić 5kg mojego tłuszczy na 5kg mięśni”. Działanie i zbudowanie motywacji do działania, przy tak określonych celach, jest dużo łatwiejsze i efektywniejsze.
Motywacja wewnętrzna, czyli wypływająca z Twoich własnych potrzeb, jest zdecydowanie bardziej skuteczna niż zewnętrzna, czyli biorąca się z tego, że ktoś innych chce. Jeśli będziesz szukał motywacji do zrobienia porządku w garażu 😉to zdecydowanie łatwiej Ci pójdzie gdy znajdziesz coś co Tobie będzie odpowiadało w uporządkowaniu gratów a nie dlatego że żona kazała, choć oczywiście spokój w rodzinie może też być odpowiednio silnym motywatorem.
Cel - upewnij się, że wiesz czego chcesz. Co chcesz osiągnąć i do czego szukasz motywacji? Kiedy już jasno określisz swój cel i mimo wszystko masz kłopot z ruszeniem do przodu to pomyśl co może być małym, bardzo małym krokiem w dobrym kierunku. Jeśli , na przykład, za rok Twoja córka bierze ślub i wolałbyś nie udawać ze zwichnąłeś nogę tylko zatańczyć z nią cudnego walca. A jednocześnie od pięciu lat wybierasz się na kurs tańca i jak dotąd nic z tego nie wyszło, to prawdopodobnie postanowienie „ w poniedziałek idę, teraz już na pewno” , może nie dać oczekiwanych rezultatów.
Pomyśl jaki mógłby być pierwszy bardzo mały krok w dobrą stronę? Może wynotowanie i przyklejenie na biurku numeru telefonu do szkoły tańca? Może zaznaczenie w kalendarzu godziny o której zadzwonisz aby się umówić? A może zadzwonisz do kogoś komu zaproponujesz wspólny udział w lekcjach? Być może coś jeszcze innego, jeszcze mniejszego? Ważne aby zrobić coś co w końcu ruszy cię choćby odrobinę w dobrą stronę.
Małe kroki mają tę zaletę ze są małe 😉, więc nie „udławisz się” nimi tak jak czymś dużym. W sposób oczywisty są łatwiejsze do wykonania szczególnie w sytuacji, gdy brak motywacji podszyty jest obawami, wstydem lub innymi emocjami.
Korzyści – część budowania motywacji polega na tym, aby uświadomić sobie co zyskujesz działając. Czyli w naszym przykładzie co da ci to że nauczysz się tańca? Co to może być? Niezapomniane chwile w tak ważnym dniu dla twojej córki? Zaskoczenie o którym córka jeszcze wiele lat później będzie opowiadała? „Opadnięte szczęki” kilku osób? Może być tego naprawdę sporo i w każdym przypadku będzie to wyglądało nieco inaczej. Choć posprzątany garaż też może doprowadzić żonę do rumieńców 😉.
Czas – w przykładzie powyżej pisałem że jednym z pierwszych kroków może być zaplanowanie tego kiedy wykonasz swoją akcję. To bardzo ważne, aby narzucić sobie pewien reżim czasowy . W przeciwnym razie możemy popłynąć w niekończące się jutro, co jest szczególnie łatwe w sytuacji kiedy tym co nas blokuje są nasze obawy. Tak, więc nie planuj, że już niedługo zadzwonisz, że może po urlopie, … . Nawet jeśli nie zaplanujesz pierwszego kroku, to możesz spróbować planować kolejne. Niby nie jest o konieczne ale z pewnością pomocne.
Początkowo praca na budowaniem umiejętności motywowania siebie samego jest, zazwyczaj, dosyć trudna. Ale tak jak w wielu innych przypadkach można wytrenować tę kompetencję.
Może cię zainteresować:

